ponad rok nie pamietalam o tym miejscu.. wszystko z kazdym dniemm uklada sie coraz lepiej..
Chcialam tylko napisac o naszym malym szczesciu! Ma 3 miesiace, na imie Ruby, jest sliczna i szalona i strasznie pasuje do naszej malej rodziny ;) (nie dziecko! pies, cocker spaniel, czarna, urocza.. )
Mamy dom, pieska, bardzo mila pani po badaniu kazala mi nosic okulary, starzeje sie co? Ponad dwa lata razem.. na dobre i na zle ;) polska, afganistan, anglia, anglia anglia.. ja i on, my i ruby! Szczesliwi.
nie zagladalam tutaj.. ile zmian... masakra, chyba sie nie przyzwyczaje. zmiany.
zreszta, jak wszedzie.
no ale! chaotycznie bedzie dzis, moze to i dobrze da wiecej do myslenia na nastepne miesiace nie pisania ;]
jestem chora, wiadomo na glowe tez, ale tym razem to jakis okrutny wirus, czwarty dzien ponad 38 temp, flegma mnie zabija, nie moge mowic i strzelam kichanie seriami po dwadziescia ;] moj mezczyzna siedzi i sie smieje, przynosi mi herbatke, syropki i tabletki i tylko mruczy pod nosem, ze nie wolno mi wiecej chorowac jak on jest w poblizu. co ciekawe nawet raz sobie nie smarknal, a przeciez spimy razem, pilismy grzany cider (hehe) z tego samego kubka i calowac tez nam sie zdarza... zlego cholera diabli nie biora.
dzisiaj jedziemy na wies do jego rodzicow, no wies.. lepszego okreslenia nie ma, ale moglabym tam zostac i nigdy nie wracac, po prostu pieknie pieknie pieknie. a najlepsza jest cisza w okolo, zadnych samochodow, wrzaskow, smrodow. i przepiekny dom. do wtorku tam i polska.
na swieta do domu z angolem. boi sie skarb moj boi ;] nie ma czego, mame i brata poznal, siostra jest calkiem znosna, kumple hmm ;] bedzie dobrze... no dobra. JEDZENIE. to sie okaze czy nie zejdzie z glodu, ale odwazny jest powinien sobie poradzic;] po polsku mowi kazdego dnia coraz lepiej wiec taka lekcja na zywo tez powinna byc fajna dla niego.
ale na sylwestra wracamy do uk, ciekawe, slyszalam ze to nic szczegolnego, jak nastepna sobotnia impreza...
ten czas tak goni, jeszcze niedawno bylam w polsce na zime, i chcialam wracac do uk, teraz jade znowu do polski, ale zmienilo sie to ze jest mi tu naprawde dobrze, zakochana jak nigdy w zyciu, ze wspanialymi przyjaciolmi, z planami na przyszlosc. nareszcie.
p.s. 6 lat, lepsze i gorsze dni ;] nigdy z nikim tak dlugo tak intensywnie i tak wytrwale. w zdrowiu i chorobie ;] 6 lat ma moj blog.. obysmy wytrzymali jak najdluzej x x x
naokoło.
Ludzie dorastaja, zmieniaja im sie priorytety, marzenia, nadzieje...
Mi też.
Plotki kraza ze sie hajtam;) z angolem... pomyslalby kto ze to mozliwe... a jednak.. w kazdej plotce tkwi ziarenko prawdy.. ;)))
I juz nie ma "JA" tylko MY, uczymy sie razem zyc, tanczyc salse i przyzwyczajac sie do tego, ze pasujemy do siebie mimo, ze On jest tylko glupim angolem a Ona (ja ja jaaaaaaa!) polish emigrant.
Tylko w jedzeniu jakos sie nie mozemy pogodzic.. ja nie przywykne nigdy do full english breakfast a on do ogorkow i kapusty kiszonej...
Gdybysmy tylko potrafili sie przyzwyczaic do tego ze praca wymaga od Niego ciaglych wyjazdow, byloby wspaniale, ale nie moze byc idealnie, idealy sa nudne.
A My jestesmy para wariatow, ktorej na sobie zalezy.